poniedziałek, 21 kwietnia 2014

I don't have time to ignore you.

Ludzie są ciekawscy, czasem złośliwi. Lubią plotkować. Lubią wiedzieć co dzieje się w życiu innych ludzi. Z plotkowaniem miałam do czynienia od zawsze. Nie chętnie plotkuję, nie lubię tego, porzuciłam to dawno temu. Na studiach przybiera to dosyć nieprzyjemny wyraz, ponieważ ludzie mówią kogo z kim widzieli na imprezie i co oni robili. I tak dowiedziałam się że ludzie mówili również o mnie i pewnym wyjściu do klubu. Chociaż ja się nie przejmuję bo generalnie nie ma czym nic takiego się nie wydarzyło. Ale przykładowo o pewnej dziewczynie mówią lodziara, ponoć mają powody.

Plotki od pół prawdy zaczynają przeradzać się w kłamstwo i obrazę. A takie coś rani. I po co to wszystko? Żeby mieć zapełniacz rozmowy? Żeby się dowartościować?

Znam też ludzi którzy potrafią wymyślić różne historie, bo przez ułamek sekundy na kogoś patrzyłeś. Za pięć minut usłyszysz historie jak to poznaliście się w klubie i robiliście nie wiadomo co w toalecie. Nie ważne że nie masz pojęcia kto to. I historia się niesie.

Ale jednak uważam, że najgorzej jest gdy powiesz komuś coś w sekrecie a on się potem wygada, i ludzie zaczynają gadać i nie mogą przestać. Masz ochotę zapaść się pod ziemię no ale cóż przecież strusiem nie jesteś.


http://mylifesometimessucks.tumblr.com/



Usłyszałeś coś szokującego o kimś? Nie rozpowiadaj dalej bo to może nie być prawdą.
Ktoś opowiedział ci sekret? Nie mów o tym innym, jeśli nie potrafisz dochować tajemnicy jesteś bezwartościowym człowiekiem.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Nie tak zielono mi...

Parę dni temu miałam okazję palić marihuanę. Jak wiecie link chciałam to zrobić już od jakiegoś czasu.

Zacznę jednak od tego, że jestem przeciwnikiem palenia papierosów. Obrzydza mnie to bardzo, ale tak naprawdę bardzo( do tego stopnia, że nawet nie dotknę nie zapalonego papierosa). Tak więc nigdy nie paliłam. W towarzystwie palących jest ciężko, bo zaraz łapie mnie kaszel ale cóż...
Na ostatniej imprezie wzięłam pierwszego w życiu bucha i.... zaczęłam się krztusić, paliło mnie w gardle, zaczęły mi płynąc łzy. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem jak ludzie mogą palić(chodzi mi teraz o papierosy), jak mogą czerpać z tego przyjemność.
Jeżeli chodzi o marihuanę to nic nie poczułam, ludzie którzy tam byli, powiedzieli że nie zaciągnęłam się dobrze(no zresztą nie umiałam).
Także z paleniem to definitywnie koniec. Co do marihuany hmm wciąż chciałabym wiedzieć jak to jest a przecież nie koniecznie trzeba palić....