Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imprezy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imprezy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 października 2014

Za każdym razem większe bagno.

A więc był Pan Zauroczenie, Pan Niezdecydowany oraz Pan Wysoki. Trzy historie z mojego życia, które miały znaczenie, i które w jakiś sposób mnie ukształtowały. Zapowiada się na to że będę mieć czwartą historię, dużo bardziej skomplikowaną niż poprzednie razem wzięte.
Piszę o tym bo sama jeszcze nie wiem co o tym wszystkim myślę. Przyjaciółka uważa że powinnam się trzymać od niego absolutnie z daleka. Mój bliski kolega dał mi radę żeby "nie srać na własnym podwórku" ale "w końcu na studiach trzeba poszaleć".

Jest pewien facet w mojej grupie, który nie ukrywa, że mu się podobam (on mi troszkę też). Trochę z niego bajerant, no ale cóż tacy ludzie też są. Byliśmy grupą na integracyjnym piwie, a jako że mam słabą głowę to po dwóch była faza. On odprowadził mnie na przystanek, i gadaliśmy o wielu rzeczach. I te rozmowy były tak swobodne, że aż nie mogę w to uwierzyć.

Ale jestem zdystansowana. Z wielu powodów. Ludzie w moim życiu znikają tak szybko jak się pojawili, i ja naprawdę potrzebuję czasu żeby się otworzyć. Jest z mojej grupy i też nie chcę żeby potem było jakoś dziwnie i niezręcznie. Mam czasem wrażenie, że ludzie nie są, w stanie ze mną wytrzymać czy też zrozumieć, boję się że w tym przypadku też tak będzie.





Na tym blogu to już klasyk, żeby jakoś tego Pana nazwać.
I mam słowo które pasuje wręcz idealnie.
Pan Zajęty a to dlatego że ma dziewczynę.

sobota, 28 czerwca 2014

10 żab

10 żab dosłownie przez rok. I żadnego księcia. Większość z nich była totalnie przypadkowa.  Zmieniłam się bardzo przez ten czas. Ale najbardziej zmienił się mój styl życia. I nie przeszkadzało mi to. Cieszyłam się, lubię imprezy. Dopóki nie zdałam sobie z tego sprawy.

10 żab, i nie chcę w tym momencie nikogo obrazić- zwykła metafora. Ale jaki w tym sens?
Powrót nocnym autobusem, pobudka w południe i fatalne samopoczucie do końca dnia. I po co? By potańczyć, raz na jakiś czas poczuć bliskość drugiej osoby? To przestaje wystarczać. Ale co poradzić? Co poradzić na to, że nikt nie jest w stanie ze mną wytrzymać? Nie mówiąc już o tym, że poznaję jedynie facetów z drugiego końca kraju.



Nie wiem co robić.....
Brakuje mi osoby która przemówiłaby mi do rozsądku. Która szczerze wygarnęłaby mi prawdę w twarz. Mam dosyć znajomych którzy tylko słodzą i potakują.

Czy jest coś złego w tym co robię?

wtorek, 3 czerwca 2014

Świat wciąż może miło zaskoczyć.

Świat schodzi na psy. Nie da się ukryć. Liczy się tylko hajs i seks i to już nie tylko dla facetów. Ludzi nic nie obchodzi, nawet ich własny los. Jeśli niebyliście na wyborach mimo, że mogliście zagłosować - wstyd mi za was. Internet jest pełen chamstwa, hejterów i zboczeńców. Jedni się bogacą reszta głoduje.

Ale mimo tego całego chamstwa, prostactwa i plebsu, da się znaleźć ludzi porządnych, wartościowych. Których coś jednak obchodzi. Da się raz w życiu spotkać na imprezie faceta który nie będzie się dobierał do twoich majtek. Jednak gentelmeni nie są mitem. Przynajmniej jeszcze nie.

sobota, 15 lutego 2014

Teoretycznie nie powinnam się jeszcze przejmować. Teoretycznie......

Nawet nie wiem za bardzo jak zacząć ten wpis, bo absolutnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Po prostu kumpel z roku zapytał czy pójdę na imprezę ot co.

Ale przecież moje życie nie może być nieskomplikowane.
Nie no chwila przecież jeszcze nie ma komplikacji....

Dobra po prostu to napiszę, całowaliśmy się. I to nie tylko na parkiecie, podczas tańca, później usiedliśmy na kanapie żeby odpocząć i... no działo się.

Naprawdę nie spodziewałam się, że ten wieczór tak się zakończy. Ale właściwie w czym tkwi problem? Przecież bawiłam się dobrze, i to wszystko jeszcze nic nie znaczy. Czy chciałabym, żeby znaczyło? Raczej nie. Od początku traktowałam go jak kumpla.
http://mylifesometimessucks.tumblr.com/

Nie. To jeszcze nie czas na takie myśli. Po co ja zawsze przejmuję się na zapas?
Zresztą przecież niebieska opaska miała oznaczać ' jestem singlem chcę zaszaleć'...............


Właściwie to miałam okazję zaszaleć. Gdy wspomniany wyżej osobnik poszedł do toalety a ja siedziałam na kanapie, facet siedzący naprzeciwko przysiadł się do mnie i zapytał dlaczego kolega mnie zostawił, czy to mój chłopak i zaproponował żebym poszła z nim na parkiet. Tłumaczyłam się że gdy kumpel wróci to się zbieramy do domu. Kurcze gdybym wypiła więcej niż jedno piwo to bym chyba z nim poszła.
Tak wiem jestem złym człowiekiem. Nie chwila przecież nie byłam.

Oryginalne walentynki nie ma co. Ale w końcu obiecałam sobie, że nie będę niczego w życiu żałować.


Cóż powiem wam jeszcze tylko "Nie szukajcie a znajdziecie" :)

piątek, 14 lutego 2014

Rób to co kochasz!

I nie myśl o tym jak wielkimi pozerami są dziś ludzie. Robią to na pokaz bo kalendarz im każe.

A ja? Ja ten wieczór spędzę zapewne o wiele lepiej niż większość par na tym świecie.
Klubowa Noc!!! Bo to, że nikt nie jest twoją walentynką jeszcze nie jest powodem, żeby siedzieć na kanapie.
Taniec, oderwanie się od szarej codzienności, znajomi i nieznajomi, a przede wszystkim radosne szaleństwo. To są walentynki. A nie zbyt sucha pieczeń i tanie wino.

Nie wiem czy kiedykolwiek będę ochodzić walentynki jako takie. Dla mnie to po prostu trochę nie ma sensu. Nie lubię dy ludzie obnoszą się z tym, że kogoś mają, i na pewno ja nie będę się w takiej sytuacji z tym obnosić.

Rok temu nie byłam taka miła <<post sprzed roku>> choć o ile pamiętam to miałam wtedy ciężką grypę.

Także nie wiem jak wy, ale ja wolę drinki.

sobota, 14 września 2013

Tańczmy do rana.

Jest lepiej. Czuję się lepiej, sypiam lepiej. Zaczynam żyć- takie odnoszę wrażenie.

Tak kolejny post o imprezowaniu. Nie chcę żebyście sobie pomyśleli, że nagle mi odbiło i jedyne co robię to picie. Jeszcze kilka miesięcy temu wieczory spędzałam w domu płacząc i użalając się nad sobą. Odkąd zaczęło się to całe imprezowanie poznałam wielu ludzi, podleczyłam się z kompleksów, przestałam się przejmować co inni o mnie myślą( bo skoro chcą ze mną spędzać czas to chyba jestem ok). 

Uważam że przeszłam długą drogę od bycia bardzo nieśmiałą i bardzo aspołeczną osobą, a jeszcze długa droga przede mną. Jak już kiedyś wspomniałam, dzięki alkoholowi znikają hamulce, które mam na trzeźwo. Staję się otwarta. Oczywiście nie chciałabym, żeby to było jedyne rozwiązanie mojego problemu z ludźmi ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Bo przecież jestem cały czas tą samą osobą, więc bez alkoholu też nie powinnam mieć problemów z rozmawianiem z innymi.

Kilka dni temu pierwszy raz w życiu poszłam do klubu. Spodobało mi się, praktycznie nie schodziłam z parkietu. Tańczyłam z obcymi facetami, i chyba coś sobie uświadomiłam.
Nie potrzebuje mieć chłopaka żeby móc cieszyć się z życia, przeciwnie zaczynam myśleć że nie jestem gotowa na związek. Kidy słucham jakie problemy mają znajomi w swoich myśle sobie 'nie zniosłabym czegoś takiego'.

Chcę najpierw się wyszaleć, a kiedy będzie na to lepszy czas? Przecież młodsza już nie będę.




Co prawda jest jeden mały problem. A mianowicie kiedyś powiedziałam sobie, że nie będę jedną z tych dziewczyn, które się upijają i całują z byle kim. Że nie będę potrzebowała alkoholu żeby się dobrze bawić.

Ale z drugiej strony to chyba nic złego trochę wypić i zaszaleć. Tak jak ktoś napisał mi ostatnio w komentarzu trzeba zachować umiar. Jeśli nie upijasz się do nieprzytomności i przestrzegasz swoich zasad i wartości to wtedy nie ma problemu.

Zresztą jedyne co się liczy to przebywanie z ludźmi których się lubi.