Jasne miewałam załamania i dołujące myśli, momentami czułam się olewana ale ten czas był naprawdę emocjonalny dla mnie. Piszę to dziś, bo właśnie około rok temu nastąpił pewnego rodzaju przełom w moim życiu.
Przyjaciółka przeżywająca pierwszą miłość, ja poznająca nowych ludzi, zacieśniająca więzy z już znanymi, zaprzestanie ukrywania tików, znalezienie pracy.
I co ważne zdałam sobie wreszcie z czegoś sprawę. A mianowicie że ludzie jednak są w stanie mnie polubić. Że nie jestem beznadziejna, żałosna i niepotrzebna. Że mogę kogoś obchodzić.
Całowałam się. Co prawda to było bardziej cmoknięcie niż faktyczny pocałunek. On mi nawet powiedział, że nie umiem się całować, 'Wiem'.
Odważyłam się powiedzieć przyjacielowi, że 'lubię' go i to bardzo. Co z tego, że on mnie nie, powiedziałam to w końcu.
Zdałam maturę i dostałam się na studia. Będzie masa nowych ludzi- wiem to ale boję się znacznie mniej niż kilka miesięcy temu.
Niesamowite ile można odkryć, nauczyć się w rok. Jakie wyciągnęłam wnioski? Życie to jedna wielka zmiana. Raz na gorsze raz na lepsze - nic nie pozostaje takie samo na zawsze. I dobrze bo było by nudno. I właśnie to chciałabym przekazywać ludziom.
Choć teraz jest źle i będzie pewnie jeszcze przez jakiś czas, może tydzień, miesiąc, a może trzy lata. I choć ludzie będą Cię gnębić a mózg wmawiać okropności pamiętaj, naprawdę kiedyś się polepszy.
Spojrzysz w przeszłość i będziesz dumny z siebie, że przetrwałeś te chwile. Gwarantuję to, a jeśli tak nie będzie to pod koniec życia przyjdź do mnie z reklamacją :)
Sama wciąż szukam swojej drogi, ale jestem pewna, że ją znajdę. I że znajdę osobę której droga będzie równoległa do mojej i pójdziemy razem.
"Bądźcie sobą.
Bądźcie dumni z tego, kim jesteście.
I nawet, jeśli to brzmi banalnie, nie dajcie sobie wmówić, że nie jesteście piękni... "


