A co jeśli mam za dużo czasu?
Mój miniony weekend trwał 4 dni. z czego 2 kompletnie zmarnowałam. Na co? Na nic, nawet nie mogę sobie przypomnieć co robiłam bo nie było to nic konstruktywnego. W sobotę tez zbyt wiele nie zrobiłam no i otrzeźwienie przyszło w niedziele(to nie jest aluzja ze piłam żeby nie było). Za lenistwo mogę przypłacić życiem. No dobra może nie życiem ale 8 stówkami. Za warunek, a wszystko przez to że jestem zbyt leniwa żeby skoncentrować się na nauce. Jestem zła na siebie. Nawet teraz, robię kolejny wpis, zamiast się uczyć bo za parę godzin poprawka, a jeszcze dużo do ogarnięcia. Z tym, że mnie nigdy nie obchodziła historia. Dla mnie liczy się teraz a nie 150 lat temu.
Pozdro od załamanej.....
poniedziałek, 10 lutego 2014
wtorek, 21 stycznia 2014
To już rok...
Mija rok odkąd założyłam bloga. Z jednej strony mam wrażenie, że było to całkiem niedawno - z drugiej zaś, że jest to bardzo odległe.
Tak czy inaczej wciąż tu jestem- nie sądziłam, że tak długo wytrwam. Owszem były niewielkie przewy ale raczej wynikające z braku czasu lub weny(mimo że w wersjach roboczych są zaczęte posty to jakoś nie mogę ich dokończyć).
I mam nadzieję, że jeszcze tu będę, przynajmniej do czasu aż wszystko się poukłada. chociaż w sumie biorąc pod uwagę, że życie jest ciągłą zmienną może to nigdy nie nastąpi - no cóż.
Są wzloty i upadki ale najważniejsze jest by próbować, szukać i nie oglądać się za siebie.
Każdy ma w głowie jakieś wyobrażenie siebie do którego chciałby dążyć. Ten blog mi w tym pomaga. Tutaj określam kierunek w jakim chcę zmierzać. Tu rozliczam siebie ze swoich postanowień.
Było dobrze- był blog.
Było źle- był blog.
Czy świat jest piękny czy się wali mam swoje miejsce w którym się odnajduję.
I miło mi, że to czytacie :)
Tak czy inaczej wciąż tu jestem- nie sądziłam, że tak długo wytrwam. Owszem były niewielkie przewy ale raczej wynikające z braku czasu lub weny(mimo że w wersjach roboczych są zaczęte posty to jakoś nie mogę ich dokończyć).
I mam nadzieję, że jeszcze tu będę, przynajmniej do czasu aż wszystko się poukłada. chociaż w sumie biorąc pod uwagę, że życie jest ciągłą zmienną może to nigdy nie nastąpi - no cóż.
Są wzloty i upadki ale najważniejsze jest by próbować, szukać i nie oglądać się za siebie.
Każdy ma w głowie jakieś wyobrażenie siebie do którego chciałby dążyć. Ten blog mi w tym pomaga. Tutaj określam kierunek w jakim chcę zmierzać. Tu rozliczam siebie ze swoich postanowień.
Było dobrze- był blog.
Było źle- był blog.
Czy świat jest piękny czy się wali mam swoje miejsce w którym się odnajduję.
I miło mi, że to czytacie :)
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Did I ever mattered?
I to boli, gdy okazuje się że nic. Że jesteś po prostu osobą, z którą on już nie chce rozmawiać. I zastanawiasz się dlaczego ludzie to robią, nagle porzucają, nie odzywają się już więcej.
I może nie powinnam się dziwić. Sama tak robię. Wiem jestem okropnym człowiekiem.
Ale jednak przecież chyba jest jakaś różnica między facetem, z którym spotkałam się dwa razy, a osobą która twierdziła, że jest moim przyjacielem. A ja uwierzyłam.
"You have no idea how much my life has changed since the day i met you."
Ale to boli...
I minął już miesiąc odkąd się odezwałam a ty nie odpowiedziałeś.
I wciąż patrzę na to jedno wspólne zdjęcie....
piątek, 3 stycznia 2014
Best year i've ever had
Koniec roku. Wypadało by zrobić jakieś podsumowanie.
To był zdecydowanie rok mojego życia. Lepszego póki co na pewno nie miałam.
Dużo się dowiedziałam, dużo zrozumiałam, wielu rzeczy doświadczyłam,i wielu ludzi poznałam.
A więc najlepiej jak sobie to wszysko po kolei wypunktuję. Planowałam zamieścić to wcześniej ale cóż post potrzebował czasu na wykreowanie :)
To był zdecydowanie rok mojego życia. Lepszego póki co na pewno nie miałam.
Dużo się dowiedziałam, dużo zrozumiałam, wielu rzeczy doświadczyłam,i wielu ludzi poznałam.
A więc najlepiej jak sobie to wszysko po kolei wypunktuję. Planowałam zamieścić to wcześniej ale cóż post potrzebował czasu na wykreowanie :)
Zaczęłam pisać bloga. Zyskałam miejce w którym mogepodzielić się wszystkimi moimi myślami i problemami. Bardzo mi to pomogło bo nie musze trzymać ich wszystkich w środku.
Natrafiłam na genialny kanał YT o którym już kiedyś wspominałam. WoytazzBrG dzięki niemu zdałam sobie sprawę, że nie powinnam się wstydzić tików, bo tak na prawdę nie ma czego się wstydzić.
Zostałam zraniona przez bliską mi osobę. Bardzo. Nauczyłam się, że są ludzie, którym warto wybaczać ale też że trzeba być ostrożnym i przygotowanym na każdą ewentualność. Bo nigdy nie wiemy co tak naprawdę dzieje się w głowie drugiej osoby.
Matura to bzdura- chyba wszyscy o tym wiemy, ale jednak napisać ją trzeba. Stres trochę był, głównie przez polski ale ogolnie poszło całkiem dobrze i jestem z siebie dumna :)
A skoro jest matura to muszą być i studia. Dostałam sie tam gdzie chciałam i poznałam świetnych ludzi. Pomogło mi to bardzo na moją nieśmiałość. Przyznam jednak, że ogrom nauki jest przytłaczający.
W wakacje po raz pierwszy poszłam do pracy. I chociaż nie trwało to długo to bylo to interesujące doświadczenie, pozostaną zabawne wspomnienia, no i oczywiście znów- miałam kontakt z ludźmi.
Odnowiłam kontakt(i chyba nie wspomniałam od tym na blogu) ze starym znajomym- starym bo raz że jest trochę starszy, dwa znamy się od 1997
"Wkroczyłam w dorosłość" co niestety w dzisiejszych czasach dla wielu oznacza po prostu picie alkoholu. No niby coś w tym jest, lubię zresztą gdy pytają mnie o dowód podczas zakupu, Tak czy inaczej gdy zaczęłam pić alkohol, zaczęła się jazda bez trzymanki :)
Faceci- czyli punkt programu, którego nie da się odłączyć od poprzedniego. Chyba tylko Pan Niezdecydowany nie był wynikiem alkoholu a jednak nie obyło się bez niego. I może nie do końca tak powinno być ale na trzeźwo jestem zbyt nieśmiała i niezręczna. Masa zauroczeń.
Te wszystkie przygody, nowe doświadczenia. Tych z którymi się przytulałam(ah jak było miło) chyba nie zliczę, ale póki co licznik facetów z którymi się całowałam wynosi 4, a przypominam, że jeszcze w połowie czerwca wynosił 0.
Te wszystkie przygody, nowe doświadczenia. Tych z którymi się przytulałam(ah jak było miło) chyba nie zliczę, ale póki co licznik facetów z którymi się całowałam wynosi 4, a przypominam, że jeszcze w połowie czerwca wynosił 0.
Straciłam przyjaciela. Choć teraz sobie myślę, że tak na prawde to nifdy nie bylismy przyjaciółmi. Dobrymi znajomymi -to już prędzej. Ale jeśli ktoś przestaje ze mną rozmawiać z powodu czegoś co właściwie nie dotyczy nas tylko dwojki bliskich nam ludzi to jego sprawa. Ja cieszę sie że go poznałam, że tyle rozmawialiśmy i życzę mu jedymie szczęścia. A ja sobie poradzę.
Ten rok był dla mnie nie tylko rokiem imprez ale takźe przemyśleń. Nie uwźam się za osobę dojrzałą ale na pewno rozwinęłam się mentalnie. Każda znajomość coś wniosła do mojego życia. Nie zastanawiam sie nad przeszłością błędami ktore popełniłam. Nie żałuję niczego bo jednak wszystko co przydarzyło mi sie w źyciu wyszło mi na dobre. Nie martwie sie jeśli ktoś nie chce ze mna rozmawiać lub w ogóle zadawać sie ze mną. To przecież ich strata. Wiele razy byłam zdołowana ale potem zdarzało sie coś co sprawiało że uśmiech wracał. Po burzy zawsze wychodzi słońce :)
Jednym z postanowień na rok ubiegły było walczenie z moją nieśmiałością i choć wcześniej miałam wątpliwości jak mi idzie tak teraz widze że starałam się. I mimo, że jeszcze trochę mi brakuje do osiągnięcia żądanego efektu to i tak jestem bardzo zadowolona z postępów jakie juz zrobiłam.
Udało wam się zrealizować postanowienia na ten rok? Macie już nowe na następny? A może nie praktykujecie tej tradycji w ogóle?
Na Nowy Rok życzę wam jedynie tego czego nie można kupić: znajomości ze wspaniałymi ludzmi, romansów i dobrej zabawy
Popełniajcie błędy i nie żałujcie niczego!
piątek, 27 grudnia 2013
Święta, Święta i po świętach...
Ktoś poczuł magię świąt? Bo wiele osób, które znam nie
Jasne standardowo ubieranie choinki, karp , prezenty i przepełnione brzuchy.
Zero śniegu-cóż. Nawet już nie ma tej reklamy coca-coli co kiedyś. Więc nie wiedziałam, że coraz bliżej święta.
Czy w tym wieku w ogóle jeszcze czuć magię świąt? Czy powinno się?
I czym że właściwie jest magia świąt?
Może po prostu jako dzieci bardziej docenialiśmy to że jest wolne od szkoły i całą rodzina się zbierze, i dostaniemy zabawki i masę słodyczy i ulepimy bałwana.
Może magia świąt była po prostu błogą nieświadomością ile z nimi zachodu....
Jasne standardowo ubieranie choinki, karp , prezenty i przepełnione brzuchy.
Zero śniegu-cóż. Nawet już nie ma tej reklamy coca-coli co kiedyś. Więc nie wiedziałam, że coraz bliżej święta.
Czy w tym wieku w ogóle jeszcze czuć magię świąt? Czy powinno się?
I czym że właściwie jest magia świąt?
Może po prostu jako dzieci bardziej docenialiśmy to że jest wolne od szkoły i całą rodzina się zbierze, i dostaniemy zabawki i masę słodyczy i ulepimy bałwana.
Może magia świąt była po prostu błogą nieświadomością ile z nimi zachodu....
wtorek, 17 grudnia 2013
I'm stuck in here
Nie mogę skoncentrować się na nauce. Wciąż rozmyślam o tym co było, co będzie i o tym co się nigdy nie wydarzy. Znów mam obawy, ze ludzie mnie opuszczą. Od dawna już nie rozmawiałam z przyjacielem, odezwałam się do niego ale nie odpisał. Tracę kontakt z bliską koleżanką z LO. A moja przyjaciółka.. cóż niby jest ok ale wróciłą do swojego byłego, uważam , żę źle robi i nie wiem jak się teraz dogadamy.
Jeśli chodzi o znajomych na studiach to jest ok, rozmawiam z ludżmi ale nie wiem czy te znajomości przeniosą się poza kampus.
Chciałabym ale... nie wiem jak.
Czasem źle się czuje w swoim towarzystwie, coraz częściej myślę o tym, żeby pójść do psychologa czy coś... Bo już momentami nie wytrzymuję. Czuję się głupia, bezużyteczna, niepotrzebna.
Nic mi się nie chce. Mam ochotę jedynie na spanie i czekoladę, ewentualnie jakiś film
Pomysły na posty są, ale nie ma chęci i weny żeby je dokończyć.
Chciałabym być bardziej otwarta na ludzi, przebojowa, rozmowna, tylko jak....
Jeśli chodzi o znajomych na studiach to jest ok, rozmawiam z ludżmi ale nie wiem czy te znajomości przeniosą się poza kampus.
Chciałabym ale... nie wiem jak.
Czasem źle się czuje w swoim towarzystwie, coraz częściej myślę o tym, żeby pójść do psychologa czy coś... Bo już momentami nie wytrzymuję. Czuję się głupia, bezużyteczna, niepotrzebna.
"Czasami jest pełno ludzi tylko po to, aby głębsza była samotność. Tak bardzo jestem sam, że nawet mnie ze mną nie ma."
Nic mi się nie chce. Mam ochotę jedynie na spanie i czekoladę, ewentualnie jakiś film
Pomysły na posty są, ale nie ma chęci i weny żeby je dokończyć.
Chciałabym być bardziej otwarta na ludzi, przebojowa, rozmowna, tylko jak....
piątek, 13 grudnia 2013
Było miło ale się skończyło...
Rozmowa trwała może dwie minuty, nie więcej. Na prawdę nie wiem czym się wcześniej tak stresowałam, czego się bałam. A kto choć trochę czytał tego bloga wie, że raczej nie przyszło mi to łatwo, porównywałabym to z tą historią choć teraz miałam więcej odwagi.
Zapytałam Pana Wysokiego wprost czy nie sądzi, że to się wypaliło, a on przyznał mi racje. Zgodnie stwierdziliśmy, że to już bez sensu. Cieszę się, że to rozwiązało się w taki sposób, to nie było to i nie ma powodów, żeby ktoś się czuł.. pokrzywdzony(?). No i też nie jest niezręcznie,już pół godziny później czekając razem z innymi na ćwiczenia siedzieliśmy na przeciwko siebie, mówimy sobie "cześć" mijając na korytarzu, zupełnie nie ma problemu. Dwa miesiące dobrej zabawy- nic przecież nie trwa wiecznie. Ta relacja była bardziej fizyczna(tak wiem jak to brzmi ale bez takich myśli) niż emocjonalna. Ale i tak zawsze będę to miło wspominać.
Życie się nie zatrzymuje, ani na chwilę, nigdy.
Dwa dni później byłam już z kimś innym na randce. Hmm no powiedzmy, bo czułam się jak na wyjściu z kumplem. Owszem dobrze się rozmawiało ale nie czułam chemii. Na pożegnanie... przytulił mnie, dziwnie no ale cóż, zobaczymy jak to się potoczy.
Zresztą okres studiów to czas na znajomości robienie głupich rzeczy i popełnianie błędów.
Jako, że z każdej znajomości staram się coś wyciągnąć to tym razem też zdałam sobie z czegoś sprawę. Związki i inne tego typu relacje się kończą, i zaczynają się kolejne które też się kończą. Może jest gdzieś ten jedyny, nie wiem, ale jeśli tak to statystycznie ok 98% na niego sporo poczeka, a po drodze pocałuje wiele ropuch. Ale o to właśnie chodzi, trzeba poznawać nowych ludzi, dowiedzieć się co się lubi czego nie, i jakie ma się oczekiwania. Bo przecież kto może poznać nas lepiej niż my sami?
You can have anything you want if you are willing to give up the belief that you cant't have it.
Zapytałam Pana Wysokiego wprost czy nie sądzi, że to się wypaliło, a on przyznał mi racje. Zgodnie stwierdziliśmy, że to już bez sensu. Cieszę się, że to rozwiązało się w taki sposób, to nie było to i nie ma powodów, żeby ktoś się czuł.. pokrzywdzony(?). No i też nie jest niezręcznie,już pół godziny później czekając razem z innymi na ćwiczenia siedzieliśmy na przeciwko siebie, mówimy sobie "cześć" mijając na korytarzu, zupełnie nie ma problemu. Dwa miesiące dobrej zabawy- nic przecież nie trwa wiecznie. Ta relacja była bardziej fizyczna(tak wiem jak to brzmi ale bez takich myśli) niż emocjonalna. Ale i tak zawsze będę to miło wspominać.
"One day someone is going to hug you so tight
That all of your broken pieces
Will stick back together"
Jak się po tym wszystkim czuję? Dobrze, nie tęsknie za nim tylko za tym co było, ale takie coś się jeszcze wydarzy tyle, że z kimś innym :)That all of your broken pieces
Will stick back together"
Życie się nie zatrzymuje, ani na chwilę, nigdy.
Dwa dni później byłam już z kimś innym na randce. Hmm no powiedzmy, bo czułam się jak na wyjściu z kumplem. Owszem dobrze się rozmawiało ale nie czułam chemii. Na pożegnanie... przytulił mnie, dziwnie no ale cóż, zobaczymy jak to się potoczy.
Zresztą okres studiów to czas na znajomości robienie głupich rzeczy i popełnianie błędów.
Jako, że z każdej znajomości staram się coś wyciągnąć to tym razem też zdałam sobie z czegoś sprawę. Związki i inne tego typu relacje się kończą, i zaczynają się kolejne które też się kończą. Może jest gdzieś ten jedyny, nie wiem, ale jeśli tak to statystycznie ok 98% na niego sporo poczeka, a po drodze pocałuje wiele ropuch. Ale o to właśnie chodzi, trzeba poznawać nowych ludzi, dowiedzieć się co się lubi czego nie, i jakie ma się oczekiwania. Bo przecież kto może poznać nas lepiej niż my sami?
You can have anything you want if you are willing to give up the belief that you cant't have it.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







