3 w nocy. A może nad ranem, sama nie
wiem. W każdym razie czy może być gorsza pora na przebudzenie się?
Obudzenie .. nie wiem...
Od dawna mam problemy ze snem. Albo nie
mogę zasnąć, albo budzę się właśnie mniej więcej o 3 i nie mogę
spać przez dwie, trzy godziny.

Najgorzej jest, kiedy wszystkie dręczące mnie w dzień myśli zaczną się odzywać. Wtedy krzyczą znacznie głośniej niż w ciągu dnia. Jest ich więcej są gorsze... chyba.
Szkoda, że nie widać gwiazd, że
chmury je zasłaniają. Wtedy wyszłabym na zewnątrz. O tej porze
jest tam cicho, spokojnie, żadnych samochodów, głupich
ludzi, wrzasków. Niemalże nieskazitelna cisza. I tylko ten
kojący szum liści.
Dlaczego mózg musi być taki
złośliwy, kiedy chcemy spać. Dlaczego nie możemy tych myśli po
prostu wyłączyć.
I jeszcze ten kompletny chaos. W jednej
minucie myślę o 10 rzeczach. To bez sensu, a poza tym, nic z tego
rozmyślania nie wynika. Nie dochodzę do żadnych nowych wniosków,
więc po co?
No dobrze, a teraz się położę,
pomęczę jeszcze trochę, zasnę za parę godzin. A rano usłyszę 'śpisz do południa masz chodzić spać wcześniej'. Taa jasne jak
gdyby to miało coś zmienić.
Znasz to? To łączmy się razem w bólu
i cierpieniu. Może razem wytrwamy do rana.